
Historyk z zami³owania i wykszta³cenia


Z cyklu: Ludzie i ich pasje
Stara to prawda, ¿e: "Czym skorupka za m³odu nasi±knie, tym na staro¶æ tr±ci". To porzekad³o przysz³o mi na my¶l po spotkaniu z nauczycielem historii ze Szko³y Podstawowej w Myczkowie, z zami³owania regionalist± - Stanis³awem Drozdem.
Dotychczas spotyka³am go raczej okazjonalnie, teraz, po obejrzeniu spektaklu pt. "Wesele w Myczkowie" podczas tegorocznych Dni Polañczyka, postanowi³am wybraæ siê na d³u¿sz± rozmowê. W¶ród rozlicznych obowi±zków, gospodarz przeznaczy³ niedzielne popo³udnie dla mnie.
Panie Stanis³awie, jedni to urodzeni humani¶ci, inni matematycy, a pan to urodzony historyk - tak mówi± o panu znajomi. Czy tak jest naprawdê?
Co¶ w tym musi byæ. Urodziæ siê w tak bogatym w wydarzenia historyczne miejscu i nie staraæ siê je poznaæ dok³adnie to by³by grzech. Historiê tych ziem kszta³towa³y ró¿ne nacje i one zostawi³y jak±¶ cz±stkê swoich obyczajów, obrzêdów, wierzeñ i opowie¶ci tak bogatych, ¿e trudno by³oby przej¶æ obok tego obojêtnie. Wychowywa³em siê w¶ród ludzi, którzy przekazywali z pokolenia na pokolenie swoje obyczaje. Babcie, dziadkowie, a nawet rodzice w wolnych chwilach uczyli prawd o ¿yciu, a ¿e osiedli tutaj od wieków, mieli o czym opowiadaæ. Ich historie wype³nia³y d³ugie, zimowe wieczory, niedzielne popo³udnia i dni poprzedzaj±ce wielkie ¶wiêta.
Nie wiem, czy ich dar opowiadania, czy mój s³uchania sprawi³, ¿e im by³em starszy, tym chcia³em wiêcej wiedzieæ na ten temat. Dzisiejsza moda na regionalizm mnie dopad³a du¿o, du¿o wcze¶niej, ni¿ wymy¶lono to okre¶lenie.
W szkole podstawowej ówczesny nauczyciel Adam Basak zarazi³ nas pasj± wêdrówek po Bieszczadach, co pozwoli³o porównaæ do¶wiadczenia wyniesione z domu z otoczeniem. Obszary pogranicza, wielokulturowo¶æ spo³eczeñstwa, dzia³ania wojenne, zrywy niepodleg³o¶ciowe odcisnê³y tu mocno swoje piêtno.
Kolejna szko³a to leskie Liceum Ogólnokszta³c±ce. Kto w tym czasie do niego uczêszcza³, ten wie, ¿e grono pedagogiczne by³o bardzo zaanga¿owane, tworzy³o niezapomnian± atmosferê, pomaga³o rozwijaæ uzdolnienia. Moja w nim obecno¶æ przypada³a na lata 1974 - 1978. Najmilej wspominam profesorów: Budziaka, Lenarta, Lachmanow±, Szkolnick±, Hnydê, Z±bkiewicza. W tym czasie zetkn±³em siê z artyst± Zdzis³awem Pêkalskim, który zachêci³ mnie do dzia³ania na rzecz regionu i zbierania eksponatów.
Wtedy pisa³o siê tzw. prace dyplomowe, moja dotyczy³a spraw regionu. Temat obszerny, ale zbyt ograniczony ze wzglêdu na
...
|