
To już 50 numerów ECHA


oczy widziałam, że oni nie oceniają mojej wiedzy, bo o niej nie mają zielonego pojęcia, tylko to co widzą - kobietę, która powinna siedzieć w domu lub spacerować z pieskiem, cieszyć się, że ma rentę i umartwiać się swoją chorobą. No, żeby to jeszcze na moim miejscu siedział mężczyzna, można byłoby podyskutować.
Nie wiem, co wtedy we mnie wstąpiło, żeby nie dać się zagadać i prowadzić dyskusję, choć zdaję sobie sprawę, że w starciu 8:1, w pewnym momencie bym odpuściła. Na szczęście jeden z członków Zarządu, radny z Hoczwi, Stanisław Capar, przerwał ją i wyraził opinię, że może warto spróbować. Był kolejną osobą w całym łańcuchu ludzi życzliwych. Następnego dnia burmistrz poinformował mnie, że Zarząd wyraził zgodę na utworzenie w B D K nowej pracowni, która miała wydawać małą, lokalną gazetę.
Z tamtego okresu brzmią mi w uszach dwa znamienne zdania: jak wyda pani 8 numerów, będę pani gratulował (?) i proszę nie chodzić po urzędzie i nie zbierać informacji, co miesiąc będzie pani dostarczana informacja o tym, co się dzieje w urzędzie i jakie zadania urząd realizuje w danym miesiącu, a co zostało zrobione.
Lokalna gazeta powinna być blisko ludzi, opisywać nawet drobne wydarzenia i sprawy dotyczące mieszkańców, a najważniejsze - powinna stanowić forum, gdzie każdy ma prawo wypowiadać się w sprawach istotnych i ciekawych.
Stworzyłam gazetę, jak niektórzy określają, familijną, bo tylko na taką stać zespół, który współpracuje z redakcją. Nie dysponujemy środkami, jakie mają do dyspozycji sąsiednie gazety (70 tys. i 100 tys. na rok. Skromne 10 tys. z Urzędu Miasta i 10 tys. z kasy B D K wyznacza nasze możliwości).
Za pieniądze z PFRON został zakupiony sprzęt komputerowy i wyposażenie redakcji.
Umowa miedzy Funduszem a Bieszczadzkim Domem Kultury (via starostwo) została podpisana na 54 miesiące. Przez większość tego okresu (36 m-cy) Fundusz refundował koszty utrzymania stanowiska, potem ciężar jego utrzymania przechodził sukcesywnie na B D K i Urząd Miasta.
Dzień dzisiejszy Umowa kończy się 18 lipca br. Czas pokaże, co zmieni się po tej dacie. W każdym razie pan burmistrz na gazetę nie dołoży ani złotówki, niektórym radnym gazeta jest niepotrzebna, a Domowi Kultury coraz trudniej
...
|