
Tego nie znajdziecie w przewodnikach po Lesku


dzielni Huzelanie wycięli ich w pień, a potem nocą przenieśli przez San i na placu zamkowym złożyli. Poległych pochowali kompani, po czym w odwecie zamek i miasto spalili. Później za zgodą Stadnickiego Huzelanie i Leszczanie na miejscu pochówku kurhan im usypali, aby swoją wiktorię na wieki upamiętnić.I tak istnieje kurhan zapomniany, zaniedbany, częściowo w rękopisach Arnolda Bajorka uwieczniony. Ostatnimi, co go z pra- pra-dziadków opowieści znali, byli śp. Stanisław Jankiewicz z Leska i śp. Maria Srebr z Huzeli.
Zachęcam zatem pana Sołtysa miejscowości Huzele i leski Magistrat, aby pomogli mi ten zabytek do względnego stanu doprowadzić, a może i drewnianą gablotę na nim ustawić, do której tekst przygotuje niżej podpisany
Stanisław Maciela
|