Nadeszły fatalne dla Rzeczypospolitej ostatnie trzy dziesięciolecia XVIII w. Państwo Polsko - Litewskie przeszło do historii - głównie z inicjatywy zaborców, ale poniekąd także ... za własną aprobatą. Pierwsze dwa rozbiory (1772 r. i 1793 r.) zostały zatwierdzone przez władzę najwyższą - Sejm Rzeczypospolitej.
Pod zaborem austriackim
Nadeszły fatalne dla Rzeczypospolitej ostatnie trzy dziesięciolecia XVIII w. Państwo Polsko - Litewskie przeszło do historii - głównie z inicjatywy zaborców, ale poniekąd także ... za własną aprobatą. Pierwsze dwa rozbiory (1772 r. i 1793 r.) zostały zatwierdzone przez władzę najwyższą - Sejm Rzeczypospolitej. Posłowie byli przekupieni i zastraszeni, ale ulec nie musieli. Nikt by ich nie wymordował. Trzeciego rozbioru (1795 r.) nie miał już kto zatwierdzić, no to go podpisał król Stanisław August Poniatowski (podobnie jak dwa poprzednie). Też mógł nie podpisywać.
Wściekłość ogarnia, gdy co pewien czas niektórzy profesjonalni historycy bredzą o zasadności pochowania “królewskich szczątków” na Wawelu.
Ów “legalizm” rozbiorów rzutował także na przyszłe dzieje Polski. Brak było podstaw formalnych do reaktywowania poprzedniego państwa - Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Napoleon wymyślił więc całkowicie nowy twór polityczny - Księstwo Warszawskie, a na Kongresie Wiedeńskim (1815 r.) powstało de iure nowe Królestwo Polskie, z własną konstytucją, sejmem, rządem, armią i dziedzicznym królem. Utworzono je tylko z ziem b. Księstwa Warszawskiego (bez Wielkopolski, którą “zwrócono” Prusom). Do 1831 r. było to w zasadzie niepodległe państwo - z tego właśnie okresu datuje się piękna pieśń kościelna “Boże, coś Polskę”. Odtąd w oczach opinii europejskiej (nawet osób przychylnych Polakom!) nasze państwo zaczęło się kojarzyć wyłącznie z Królestwem Polskim. Protestowano wobec carów przeciwko temu, że ograniczali i odbierali Polakom ich kongresową autonomię, po cichu wspierano dostawami broni nasze powstania narodowe.
Warto o tym pamiętać, analizując dalsze dzieje historyczne (do 1918 r.) ziemi bieszczadzkiej. Bieszczady bowiem nie weszły ani w skład Księstwa Warszawskiego, ani późniejszego kongresowego Królestwa Polskiego. A zamieszkujący je Polacy stanowili tylko ok. 5% ogółu ludności.
Rok 1772 zapoczątkował dla regionu bieszczadzkiego nową erę przynależności państwowej, trwającą aż do odrodzenia Polski w 1918 r., czyli 146 lat. Ziemia bieszczadzka została objęta I rozbiorem Rzeczypospolitej i weszła w skład Cesarstwa Austriackiego, od 1867 r. przekształconego w dualistyczną monarchię Austro - Węgier.
Należy zaznaczyć, iż I rozbioru państwa ościenne dokonały jeszcze z pewną ostrożnością, motywując swoje nabytki terytorialne pretensjami historycznymi wobec rzekomej “zaborczości” Rzeczypospolitej w wiekach minionych. Austria była rządzona przez dynastię Habsburgów, tytułujących się m.in. królami węgierskimi. Habsburgowie wykorzystali tu “niejasne” ich zdaniem okoliczności zajęcia ziem byłego Księstwa Halicko - Włodzimierskiego przez Kazimierza III Wielkiego w XIV w., do którego to księstwa wówczas (w wyniku powiązań rodzinno - dynastycznych z książętami ruskimi) rościli także pretensje królowie węgierscy. Używali oni wtedy tytułu “rex Galiciae et Lodomeriae” czyli “król Halicza i Włodzimierza”.
Dorabiając zatem uzasadnienie ideologiczne do swej zaborczości i tłumacząc się przed opinią publiczną (upłynęło przecież zaledwie kilkadziesiąt lat od odsieczy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego !), Habsburgowie reaktywowali Królestwo Galicji i Lodomerii, włączając je w skład swojej monarchii i dodając do niego ziemie rdzennie polskie (krakowskie, tarnowskie, nowosądeckie). Kraj ten potocznie nazywany był Galicją. Podzielono go na Galicję Zachodnią z siedzibą władz administracyjnych w Krakowie i Galicję Wschodnią (tzw. starą, “właściwą” Galicję), z siedzibą władz we Lwowie. W połowie XIX w. zniesiono formalne nazewnictwo Galicji Wschodniej i Zachodniej, wprowadzając podział Królestwa Galicji i Lodomerii na 2 okręgi administracyjne: krakowski i lwowski, terytorialnie odpowiadające byłej Galicji Zachodniej i Galicji Wschodniej. W potocznym jednak użyciu poprzednie nazwy utrzymały się aż do końca istnienia Austro - Węgier. Granica między “obiema” Galicjami przebiegała pomiędzy Sanem a Wisłokiem, z tym że cały powiat sanocki (obejmujący wtedy również ziemie na zachód od górnego Wisłoka) należał do okręgu lwowskiego (Galicji Wschodniej). Cały region bieszczadzki zatem też znajdował się na obszarze b. Galicji Wschodniej.
Pomijając zacofanie ekonomiczne (tzw. przysłowiową nędzę galicyjską), lata przynależności państwowej do Austrii i Austro - Węgier były dla regionu stabilne. Zlikwidowano bandy rabunkowe tołhajów, stanowiące plagę w okresie przedrozbiorowym. Rabacja chłopska z 1846 r. (sterowana przez administrację austriacką jako odpowiedź na szlacheckie powstanie krakowskie) miała tu łagodniejszy przebieg niż na zachodzie kraju. Wiosna Ludów 1848 r. na te tereny nie dotarła. Powstanie styczniowe 1863 r. spowodowało tylko odpływ części szlacheckiej młodzieży przez “zieloną granicę” do Królestwa Polskiego. O rewolucji 1905 r. czytano tu jedynie w gazetach. Ludności ziemi bieszczadzkiej, jak zresztą całej Galicji, pozostawiono nieskrępowaną swobodę używania i nauczania własnego języka. Miejscowi “tutejsi” Rusini zaczęli sobie coraz bardziej uświadamiać własną narodową i wyznaniową odrębność. Dużo ludności galicyjskiej także emigrowało do Stanów Zjednoczonych w celach zarobkowych. Niektórzy potem wracali, inwestując zarobione za oceanem pieniądze.
Stały Bywalec
