
18 maja 2005 roku zmarł w Bieszczadach na zawał serca Jerzy Świtalski – JUREK 2000.
czytaj więcej
27 września, godzina 6.45, Przełęcz Bukowska. Blady świt. Poranne słońce, ledwo powstałe za Linią Curzona, zimnym, rudym blaskiem oświetla bieszczadzki worek, ten skrawek Bieszczadów, który jeszcze nie tak dawno był terenem niedostępnym dla „zwykłego śmiertelnika”.
Mrówki potrafią budować swe kopiaste mrowiska w najdziwaczniejszych miejscach. Sewerek rozpowiadał kiedyś po wsi, jak to w ciągu jednego sezonu, w nieużywanym barakowozie, stojącym obok tego, który sam zajmował, czarne pracusie usypały z igliwia kopiec do kolan.
czytaj więcejPoplątane ścieżki przecinały kotlinę we wszystkich kierunkach, wiły się wśród zdziczałych jabłoni, wiązały w pęczki przy stromych zejściach do Rzeki i skupiały promieniście przy popielatych łysinach ognisk.
czytaj więcejBożek zrobił sobie nieplanowany postój w marszu i tkwił teraz, nieruchomo jak posąg, na poboczu stokówki.
czytaj więcejZa następną godzinę dotarliśmy do Ustrzyk. Jak zwykle, poszliśmy spać do GOPR-owców. Zaklepawszy kwaterę, pozostawiwszy plecaki ruszyliśmy na podbój Ustrzyk Górnych.
czytaj więcejSystematycznie, każdego pogodnego dnia, Bolo wywlekał spod schodów po kilka podłogówek, zanosił je nad skarpę za domem i przybijał do belek ułożonych na rzecznych otoczakach.
czytaj więcejNa haku wbitym w stropową belkę kołysało się, prawie niedostrzegalnie, emaliowane wiadro ze źródlanką.
czytaj więcejKede już od godziny oglądał wyłącznie swoje kończyny i tors, a cały znajdował się na otwartej połoninie, powyżej linii lasu.
czytaj więcejMniej więcej w połowie października Kede wybrał się po dłuta, które miał mu wypieścić Konik – złotoręki znajomek, przebazowany już za kilka górek do zięcia, na zimę.
czytaj więcejLatem umęczona suszą woda, kurczy się z pragnienia i obnaża coraz więcej brukowiny swego łożyska a szum Rzeki jest słyszalny tylko najgłuchszą nocą.
czytaj więcejO dłuższym spaniu można było już tylko pomarzyć. Tego trzeciego, jak i poprzednich, poranka, Aniołek dawał koncert od pierwszego kura. Przez okno było widać, jak przycisnąwszy włóczkową czapką uszy, zatkane słuchawkami odtwarzacza, zabiera się ostro do profilowania spalinówką klocków, które z wieczora przyklamrował sobie rzędem do ułożonych na podwórku kantówek.
czytaj więcejOlszanica leży na trasie z Leska do Ustrzyk Dolnych. Działał tam w latach 80-ych bardzo prężny oddział organizacji gospodarczej zwanej Gminna Spółdzielnia "Samopomoc Chłopska".
czytaj więcejPromienie wschodzącego słońca przez korony drzew oświetlały miejsca, o których tylko obaj wiedzieliśmy. Tam rosły grzyby. Utrzymanie w tajemnicy tych miejsc gwarantowało powodzenie w zbiorach.
Stanąłem przed nimi
Stanąłem na nich
Stanęły przede mną
Stanęły nade mną.